Basia

W 2014 roku zachorowałam na nowotwór jajnika…
Najtrudniejszy w chorobie był czas, gdy pewnego dnia moja sześcioletnia wtedy córka zapytała:
– Mamo, czy ty nie umrzesz ?- bo jak ty umrzesz, to ja też, nie chcę żyć – dodała.
Popatrzyłam w jej oczy – jeszcze tak niedawno dawałam jej życie…
– Nie umrę – powiedziałam- widzisz, mój lekarz zrobił mi operację, a teraz cały czas jeżdżę do szpitala i on pilnuje żebym nie umarła – zapewniłam.
Dzisiaj żartuję, że pomyślałam wtedy:

„W razie czego niech będzie na niego”- Pozdrawiam p. Doktorze 🙂

Ta choroba zmieniła wiele w moim życiu, nauczyła odwagi i tego żeby się nie poddawać, nie patrzeć ciągle w przyszłość szukając tego co się stanie. Dziś żyję pełniej, bardziej radośnie, ciesząc się wszystkim co mnie spotyka. Wielkie problemy już nie istnieją ! A małe rzeczy cieszą najbardziej. Dziękuję wszystkim ludziom, którzy stanęli na mojej drodze w tym czasie, dziękuje za ich poświęcenie, wsparcie i wiarę.