Basię poznałam pod koniec 2017 roku, spotkałyśmy się na marszu nadziei.
Była wówczas na początku swojej drogi, po operacji w trakcie pierwszej chemioterapii.
Szukała grupy wsparcia.
Wówczas jeszcze nie wiedziałam , że niedługo ona sama stanie się wsparciem dla tak wielu osób.
Zawsze uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do życia i ludzi, zarażała optymizmem.
Kolejne chemioterapie, jedna po drugiej , ciągłe i przedłużające się leczenie nie umiały zgasić jej uśmiechu.
Kiedy po kolejnej entej chemioterapii … gdy z medycznego punktu widzenia, lekarze nie byli w stanie zaproponować jej żadnej nowej metody leczenia. Nie potrafiłam zauważyć w niej poczucia żalu..: do systemu opieki zdrowia, polityków, wszystkich możliwych instytucji, które można by było obwiniać za to co się dzieje.
Była wolna od lęku, poczucia niesprawiedliwości, złości , krytyki ,…
Ps. Basiu w moim sercu zawsze będziesz miała szczególne miejsce, to wielki dar od losu, że mogłam Cię poznać.
Agnieszka S.

Basię poznałam 2 lata temu. Obie byłyśmy jeszcze w trakcie leczenia onkologicznego. Rzucała się w oczy, miała w sobie „coś” co przyciągało wzrok i zachęcało do kontaktu. Takie wewnętrzne ciepło. Rozmowa z nią też nie była powierzchowna. Może podobne doświadczenie choroby, może podobna wrażliwość na otaczającą nas rzeczywistość – trudno powiedzieć – ale już od pierwszych słów dobrze się rozumiałyśmy. W ciągu dwóch lat naszej znajomości spotykałyśmy się rzadko, jednak każda rozmowa była ważna i pozostawiała w moim sercu niezatarty ślad. Obserwowałam postęp choroby Basi i uczyłam się od niej jak przyjmować wszystko ze spokojem, pokorą, ale też do końca walczyć o siebie. Podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej, powiedziałam jej, że żałuję, że nie miałyśmy czasu aby lepiej się poznać. Ona widziała to inaczej. Oddała wszystko Bogu i żal za czymś nieznanym zastąpiła radością z tego, co udało jej się przeżyć.
Basiu, cieszę się, że miałam szansę Cię poznać.

Gosia K.

Dziękuję Bogu, że pozwolił mi poznać Basię, każde spotkanie z Basią wnosiło coś nowego do mego życia, mojej walki z chorobą. Uczyła mnie walki, odwagi, budziła we mnie ogromny podziw. Dziękuję Ci Basiu za wszystko. Dziękuję modlitwą.

Beata B.